• Wpisów:8
  • Średnio co: 199 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:24
  • Licznik odwiedzin:1 730 / 1798 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Faaajny dzien dzis byl ^^
Choc pozwolilam sobie na odrobine... nieprzyzwoitosci osoby chcacej zadbac o linie :D
Nie pisalam o tym chyba jeszcze, ale mam wieeelka slabosc do... MASLA ORZECHOWEGO *.* Takiego prawdziwego, z kawalkami orzeszkow... Dowiedzialam sie nawet, ze jest ono calkiem zdrowe i wcale niezakazane w diecie - takie bezcukrowe oczywiscie.

A czemu wlasciwie dzien byl fajny?

Nie, nie tylko dlatego, ze jadlam maslo orzechowe. Bylam na zakupach :D I to takich wiekszych, ciuchowych, w jednym z moich ulubionych sklepow - Primarku :D Rzeczy tam sa naprawde tanie, choc ich jakosc wcale nie jest tragiczna. Jasne, rewelacyjna tez nie, ale od czasu do czasu lubie tam wpasc i poprawic sobie nieco humor! :) A jest czym... Pomijajac kilka drobiazgow, takich jak rajstopy, rekawiczki, czapa z wielkim pomponem czy zwykle, gladkie t-shirty, ktorych lubie miec sporo, udalo mi sie w koncu upolowac sliczna ciemnozielona sukienke na chlodniejsze, jesienne dni, bluze, buty, koszule, a takze nowe dresy do... biegania :D Tak, od pazdziernika zaczynam biegac. Idzie jesien, robi sie chlodniej, ludzie staja sie leniwsi. A ja co? A ja udowodnie, ze mozna inaczej! :D

W poniedzialek lece do Polski na 3 dni. Czas zaczac pakowac walizke... -.-


 

 
Dzisiaj postanawiam napisac co nieco o BRZUCHU :D
A konkretnie o jego miesniach! Nie wiem jak Wy, ale ja uwazam, ze piekny, plaski brzuszek jest serio niezwykle seksowny... Z lekko zarysowanym sixpackiem... Dla mnie cudo!





Wiele osob ceni sobie tzw A6W, o ktorej kazdy chyba juz dzis slyszal... Ja powiem szczerze: wiele razy probowalam. Ale ilekroc zaczelam, wymiekalam predzej czy pozniej :P Teraz sobie mysle, ze w gruncie rzeczy czas najwyzszy zaczac moze znowu...? Moze w koncu udowodnie sobie samej, ze umiem...?
Obecnie moje cwiczenie brzucha ogranicza sie do kilkudziesieciu brzuszkow (praktycznie codziennie, od wielu juz lat!) i powtarzanego kilka razy w ciagu dnia banalnego cwiczenia, polegajacego na maksymalnym napieciu miesni na kilkanascie/-dziesiat sekund (przy jednoczesnym normalnym oddychaniu oczywiscie). Efekt? Sixpacka nie mam, nie mialam nigdy. Niestety! Zla dieta nie pozwolily mi go nigdy zdobyc... To nie znaczy jednak, ze jest zle :D Wrecz przeciwnie, brzuch byl zawsze moim najmniejszym problemem. Wlasciwie jest dosc plaski, a juz na pewno rewelacyjny w porownaniu do innych czesci mojego ciala :D Co wiecej, stanelam dzis przed lustrem i ku mojemu zaskoczeniu (jak najbardziej pozytywnemu!) stwierdzilam, ze w gornej czesci brzucha zaczynaja mi sie ladnie zarysowywac miesnie!!! To mnie strasznie zmotywowalo, wiem teraz, ze cwiczenia i dieta przynosza efekty. Warto sie starac, to wcale nie wymaga zbyt wielkich poswiecen!
Gdyby nie fakt, ze nie jestem zadowolona jeszcze z mojej talii (mocno wcietej, jednak moim zdaniem wciaz...pozostawiajacej wiele do zyczenia - glownie ze wzgledu na moje naturalnie wystajace zebra, ktore wg mnie dosc groteskowo przy tym wygladaja...) to moze nawet pokusilabym sie o jakies zdjecie... Nie tyle, zeby sie chwalic, co zeby moc sobie porownac moj obecny brzuch z tym, ktory zamierzam wypracowac :D

Jesli ktos ma jakies fajne uwagi na temat cwiczenia brzucha (lub talii!!!) - chetnie poslucham! :D
 

 
Dzisiaj mialam bardzo pokrecony dzien. Sporo sie dzialo... Ale w gruncie rzeczy, byly to same fajne wydarzenia, tak podsumowujac je pod wieczor :)

Poza tym jestem z siebie bardzo dumna: przelamalam swoja slabosc i odmowilam sobie jedzenia rzeczy, na ktore bardzo mialam ochote, a ktorych wiem, ze mi po prostu nie wolno! Eh, tak jak nie czuje juz potrzeby jedzenia slodyczy (o dziwo!!! kiedys wydawalo mi sie to bardziej niz niemozliwe O.o) tak teraz coraz czesciej siegam po np chleb z maslem. FUU. Wiem. Nie dosc ze chleb, ktorego juz dlugo nie jadlam, to jeszcze obrzydliwie tluste maslo. Duzo masla.
A dzis? Udalo mi sie pokonac pokuse i zrezygnowac z tej obrzydliwej porcji kalorii i to dwukrotnie! Fakt, moje sniadanie do najzdrowszych nie nalezalo, ale rano jeszcze lodowka swiecila pustkami (tak to jest jak sobie czlowiek w niedziele zbyt pozno przypomni o zakupach...), wiec zmuszona bylam zjesc bulke. Ale niewielka, sucha, popita kawa. Nic zdrowego, wiem. Ale zeby nie bylo - do stanu tragicznego nie doprowadzilam. Zjadlam tez kawalek grejpfruta, ktorego potem dokonczylam (wraz z jogurtem naturalnym) na lunch.

Dzis czeka mnie jeszcze spoooro pracy. Ale to dobrze, nie lubie chodzic wczesnie spac :)

Dla motywacji dorzuce kilka meeega inspirujacych fotek, zrobie moja dzienna porcje brzuszkow, przysiadow i gimnastyki i ... do pracy! :D






 

 
Jak wiadomo, podstawa zdrowego trybu zycia, oprocz ruchu oczywiscie, jest zdrowe odzywianie.
A co jest podstawa zdrowego odzywiania?
Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Szeroko pojete 'zdrowe odzywianie' to po prostu zbior wielu zasad, ktore wprowadzone w zycie i sumiennie przestrzegane juz w krotkim czasie zaczynaja przynosic wymierne efekty.

Dla mnie najwazniejsze stalo sie ostatnimi czasy SNIADANIE. Do niedawna bylam przeciwniczka jego jedzenia. Zdania na jego temat sa rowniez bardzo podzielone... Osobiscie przekonalam sie jednak, ze zjedzone rano, maksymalnie godzine po przebudzeniu, zdrowe i pozywne, daje pozadnego, energetycznego kopa na dlugo i niezle rozkreca metabolizm. Mamy po nim mnostwo energii, a co za tym idzie - checi do pracy, nauki. Nie czujemy typowego, porannego zmeczenia, latwiej nam sie skupic na tym, co mamy do zrobienia. Co wiecej, zjedzone rano sniadanie niejako 'uchrania' nas przed pozniejszym podjadaniem w ciagu dnia, ktore - jak wiadomo - jest bardzo zgubne dla naszej figury...

Sniadanie jednak nie moze byc byle jakie! Musi zawierac wszystkie najwazniejsze skladniki. Nie chodzi bowiem o kalorycznosc, a o jakosc posilku...

Wiecie, do czego ostatnio sie przekonalam? Do owsianki. Ba, przekonalam. Pokochalam ja! Zmora dziecinstwa okazala sie naprawde przepyszna. Wystarczylo jedynie troche pokombinowac, wykazac sie kreatywnoscia i ten z pozoru nudny, nijaki posilek stal sie podstawa do moich kulinarnych, sniadaniowych popisow :) Inna jej zaleta jest to, ze jest tania (dla studenta jest to naprawde wazne... :D). Mozna ja jesc zarowno na slodko, jak i slono. Najpopularniejsza jest chyba taka gotowana na mleku. Ja jednak w celu ograniczenia kalorii, a przy okazji zaoszczedzenia kilku minut rano, zalewam ja goraca woda i odstawiam na chwilke. Cala reszta zalezy juz od nas. Owoce, bakalie, nasiona, przyprawy, jogurt... Dodac mozna wlasciwie wszystko.

Moja dzisiejsza propozycja (zjedzona przeze mnie na sniadanie ^^) - owsianka + 2 lyzki jogurtu naturalnego + kilka rodzynek + kawalek swiezego ananasa + odrobina wiorek kokosowych. Tak... hawajsko, na koncowke lata :) Zero cukru, jedynie ten zawarty w owocach, a calosc naprawde rewelacja. Do tego tylko filizanka czarnej, ukochanej przeze mnie kawuni... i energii nie brakuje przynajmniej do lunchu! :)

Ktos oprocz mnie jest jeszcze fanem takich sniadan...? Moze macie jakies sprawdzone przepisy...? Chetnie poeksperymentuje z nimi!

 

 
biore udzial w losowaniu:
http://vasios.pinger.pl/m/19814909

to rowniez wszystkim polecam! :)
(samego bloga oczywiscie rowniez!)
 

 
biore udzial w losowaniu:
http://vasios.pinger.pl/m/19836281

polecam Wam rowniez goraco! :)
 

 
Jest oczywscie milion rzeczy, o ktorych chcialabym/moglabym teraz napisac. Ale coz... Trzeba wybrac jedna z nich, 'o wszystkim' zazwyczaj oznacza 'o niczym', wiec lepiej nie ryzykowac... Na reszte przyjdzie jeszcze czas :D

W moim zyciu zachodzi obecnie bardzo wiele zmian. Skoro i tak jest ich juz wiele, kilka dodatkowych nie powinno mi zrobic roznicy... ZACZYNAM WIEC NOWE, BARDZIEJ FIT ZYCIE. Ot, takie moje postanowienie. Czemu? Zeby czuc sie lepiej. Zeby wygladac lepiej. Zeby udowodnic sobie, ze umiem.

Zaczynam sie zdrowiej odzywiac, czesciej ruszac, bardziej dbac o swoje cialo.

Dzis tez jest drugi dzien mojego WYZWANIA #1, tj bardzo ostatnimi czasy popularnych i naprawde potrafiacych zdzialac cuda SQUATS :)

Ktos chetny...? Zapraszam. Wsparcie zawsze mile widziane! ^^



 

 
Susanna Mughamrat.

Hm. No nie całkiem, ale powiedzmy, że jest to mój 'pseudonim artystyczny', który przy okazji doskonale oddaje moja prawdziwą naturę.

(Dla niewtajemniczonych: mughamrat - a właściwie: مغامرة - to z arabskiego PRZYGODA)

Studentka, zakochana w świecie, podróżniczka, niespokojna dusza, artystka. Humanistka, ale w dosłownym tego słowa znaczeniu. Osoba o wszechstronnych zainteresowaniach. Na co dzień mieszka za granicą, z tego też powodu musicie wybaczyć jej czasem brak polskich znaków na klawiaturze komputera...

Zakłada bloga - kolejnego już w jej życiu... - by dzielić się ze światem tym, co chodzi jej po głowie. Ma milion pomysłów na minutę, czasem niestety brakuje jej tylko czasu na realizację wszystkich, ale ma nadzieję, że może przydadzą się one czasem komuś innemu. Zupełnie przypadkiem wraz z założeniem bloga zaczyna nowy dział swojego życia. Przy okazji chce wprowadzić do niego kilka istotnych zmian... Liczy na wsparcie, motywację, ale też i odrobinę realizmu, gdyby woda sodowa niechybnie zaczęła uderzać jej do głowy...